Polska Leśna Izba Gospodarcza pyta o “firmy-teczki”

Firmy “teczkowe” to od lat problem, z którym boryka się branża usług leśnych. Nie pomogły wizyty u kolejnych ministrów czy nawet komisje sejmowe ani pikiety. Nie pomogli też kolejni dyrektorzy Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych, choć zapewniali, że ukrócą proceder przebijania ofert na usługi najniższą ceną przez nieuczciwych przedsiębiorców, którzy często są jedynie elementem piramidy, a nie bezpośrednimi wykonawcami czy osobami zatrudniającymi drwali. Przynajmniej tak twierdzą sami przedsiębiorcy leśni, którzy postanowili stać się partnerem w rozmowach z LP na podstawie ustawy o izbach gospodarczych, powołując do życia PLIG. Iskierka nadziei zapaliła się na przełomie roku, po spotkaniu z dyrektorem Konradem Tomaszewskim. Zdaniem PLIG dyrektor zapewnił wówczas, że podejmie działania na rzecz wyeliminowania firm jedynie pośredniczących w kontraktowaniu usług leśnych (tzw. firm “teczkowych”), wyeliminowania pracy “na czarno”. Tymi kwestiami ma również zająć się powołana przez Konrada Tomaszewskiego w styczniu
br. Komisja Wspólna Lasów Państwowych.
PILG oczekując na jej obrady, jednocześnie podejmuje własne działania. W lutym Polska Leśna Izba Gospodarcza rozesłała do nadleśnictw w całej Polsce pisma z pytaniami dotyczącymi sposobu egzekwowania i weryfikacji umów z firmami leśnymi. Na pytania Izby odpowiedziało 376 nadleśnictw spośród wszystkich 430 jednostek (87%). Część z nich odpisała po sporządzeniu niniejszego raportu i nie została w nim uwzględniona.

Sprawdzamy umowy i deklaracje ZUS
90% ankietowanych zapewniło, że w sytuacji, gdy wykonawca skorzystał z dodatkowych punktów za parametr zatrudniania w oparciu o umowę o pracę w zamówieniu publicznym, nadleśnictwa starają się to weryfikować, prosząc głównie o okazanie tychże umów lub też zaświadczeń ZUS. Jednak aż kilkadziesiąt jednostek
w Polsce (w tym aż po pięć z RDLP we Wrocławiu, Toruniu i Poznaniu) opiera się jedynie na deklaracjach, nie sprawdzając prawdziwości składanych oświadczeń, które poprzez dodatkowe punkty, zwiększają firmom szanse na wygranie przetargu.

26c92e3bed4f9152f0ac38a481a32350

Kontrola w lesie? Tylko 71%
Relacje zleceniodawcy i wykonawcy nie powinny się kończyć na podpisaniu umowy, dlatego PILG zapytał również nadleśnictwa o to, czy dokonują kontroli spełniania warunku zatrudniana na umowy o prace na gruncie, w lesie. 71% nadleśnictw deklaruje, że takie kontrole się odbywają i realizowane sa głównie przez leśniczego (52%) lub inżyniera nadzoru, a w niektórych nadleśnictwach takie uprawnienie mają również strażnicy leśni (nadleśnictwo Skarżysko) i specjaliści BHP (nadleśnictwo Tuchola). Jednakże nadal w co trzecim nadleśnictwie takie kontrole w terenie (na razie) nie są praktykowane, nie ma więc fizycznej możliwości zweryfikowania kto tak naprawdę wykonuje prace w lesie i czy są to te same osoby, które widnieją na umowach o pracę u wykonawcy. Wśród nadleśnictw, które nie prowadzą takich kontroli najwięcej ankiet spłynęło z jednostek
z RDLP w Katowicach (10), Krośnie (9), Białymstoku (6), Wrocławiu (6) i Olsztynie (5).
Dobre praktyki
Są jednak nadleśnictwa, które wprowadzają swoje dodatkowe sposoby na weryfikację uczciwości kontrahentów. Nadleśnictwo Bydgoszcz, aby wyeliminować proceder doraźnego zatrudniania pracowników przez firmy leśne tylko po to, by uzyskać dodatkowe punkty w przetargu, punktowało jedynie umowy o pracę obowiązujące nieprzerwanie od 1 czerwca 2015 roku.
Między innymi w nadleśnictwach Kaliska, Lubiniec oraz Kartuzy (i kilku innych) osobom zatrudnionym przez firmę, która wygrała przetarg na usługi wydawane są specjalne identyfikatory, które muszą mieć podczas pracy w lesie. Dodatkowo, wykonawca w nadleśnictwie Kartuzy musi przedłożyć dokumenty potwierdzające uprawnienia drwali.
W niektórych nadleśnictwach (np. nadleśnictwie Szczerba) stosuje się kary, które mają zniechęcić potencjalnych oszustów. Kara za naruszenie warunków umowy dotyczących warunków zatrudnienia wynosi 5000 zł.

Raport został opracowany na podstawie materiałów Polskiej Leśnej Izby Gospodarczej