Na nowe maszyny trzeba czekać nawet dwa lata!
Czas oczekiwania na zamówione maszyny staje się dla kupujących kluczowym czynnikiem. Nawet bardziej istotnym niż cena. To także skłania inwestorów do sięgania po używane maszyny, nawet kosztem utraty ewentualnej dotacji. Takie opinie usłyszeliśmy od zwiedzających targi DREMA, które odbyły się we wrześniu pod hasłem ?technologie jutra?. Dopisalibyśmy: ?dostępne najszybciej za rok?.

? Na targu wkładasz marchewkę do koszyka, wytargujesz cenę
i wychodzisz zadowolony, bo miałeś możliwość porównania płodów rolnych od różnych producentów. Na targach DREMA w Poznaniu maszyny można pooglądać, porównać, ale z targowaniem ceny jest już gorzej, a na włożenie czegokolwiek ?do koszyka? nie ma najmniejszych szans ? mówi pan Roman, właściciel stolarni z Elbląga, który zamierza kupić automat lakierniczy.
Z wędrówki po dziewięciu halach wystawienniczych tegorocznych targów DREMA i FURNICA przywiózł sporo katalogów, podpatrzył też na żywo kilka rozwiązań, jakie oferowali producenci ? łącznie blisko 500 wystawców.
? Spodobała mi się jedna szlifierka, ale miała już napis ?sprzedana?. Nie, nie kupił jej nikt na targach. Została zamówiona rok temu, teraz przyjechała do Polski od niemieckiego producenta i zanim trafi do klienta, pokazano ją na targach w Poznaniu ? wyjaśnia pan Roman. ? Może gdybym zamówił taki egzemplarz w tym roku w Poznaniu, to za rok i moja maszyna by tu była zaprezentowana.

Za rok, ale może i za dwa lata
? Taki jest czas oczekiwania na dostawę. Firma Hundegger dostarcza znane i cenione na całym świecie maszyny ciesielskie. Jeszcze kilka lat temu słynny model K2 miało zaledwie kilka zakładów w Polsce, a dziś jest ich ponad sto ? mówi przedstawiciel firmy Hundegger. Przyznaje jednak, że czas oczekiwania na kolejne maszyny wydłużył się nawet do 24 miesięcy. Fabryki nie nadążają z zamówieniami.
? Od dwóch lat utrzymuje się wyjątkowa koniunktura w przemyśle drzewnym i meblarskim w Polsce i firmy muszą zwiększać moce produkcyjne, inwestując w większe, wydajniejsze maszyny ? potwierdza Marcin Nowacki z firmy TEKNIKA. ? Także nasza firma odnotowała znaczący wzrost zamówień na maszyny i linie produkcyjne. Obecnie czas oczekiwania na dostawę kompletnej linii tartacznej Storti wynosi około 16 miesięcy.
Największy na świecie dostawca maszyn dla przemysłu drzewnego ? Grupa Homag ? w I kwartale 2018 r. osiągnął rekordową w historii sprzedaż, która wyniosła 606 mln euro i była o 1,3% wyższa niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Co więcej, producent potwierdza, że także wartość zamówień na kolejne maszyny była dla firmy rekordowa i wzrosła w tym czasie o 4,4%. Kiedy zostaną one zrealizowane i czy uda się dotrzymać terminów, bazując jedynie na własnym potencjale produkcyjnym?

Kumulacja zamówień
Dane EUMABOIS (Europejskie Stowarzyszenie Producentów Maszyn do Obróbki Drewna), które jest partnerem targów DREMA, potwierdzają, że z roku na rok znacząco rosną zamówienia na maszyny do obróbki drewna, ale problemem ich producentów są braki kadrowe, wąskie gardła produkcyjne oraz opóźnienia w dostawach stali czy komponentów elektronicznych.
? W tym roku skumulowały się dostawy maszyn zamówionych w ostatnich latach, indywidualnie dostosowywanych do potrzeb klientów, gdy mieliśmy do czynienia z wyjątkowym popytem na takie maszyny ? dodaje Kamil Polak z firmy Machinery sp. z o.o. sp. k. działającej pod logotypem technologieCNC.pl. Firma dystrybuuje m.in. maszyny produkowane w Turcji, Niemczech czy we Włoszech, które w wersjach standardowych można sprowadzić bezpośrednio od producenta już w ciągu kilku dni, jeśli są akurat dostępne na magazynie. ? To dlatego na rynku maszyn do obróbki drewna nie wejdą tak łatwo producenci z Chin ? uważa Kamil Polak. ? Jeśli pominiemy dyskusję o czynnikach takich jak jakość czy cena, to kluczowym jest właśnie czas dostawy maszyny, a później również części zamiennych. Tu wygrywają ci, którzy mają produkcję w Europie czy właśnie w Turcji.
Sytuację komplikuje odejście od standaryzacji produkcji na rzecz indywidualnych parametrów maszyn i licznych dodatkowych opcji. Choć sami producenci kuszą modułowością maszyn i możliwością dopasowania ich parametrów do konkretnych wymagań użytkowników, to przyznają, że każda niestandardowa opcja znacznie wydłuża czas realizacji. Szczególnie gdy wymaga ona np. zmiany rodzaju silnika czy innych rozwiązań elektronicznych i optycznych, dostarczanych przez kooperanta.

W przetargu szybciej?
Nie jest tajemnicą, że w sposób priorytetowy traktowani są odbiorcy przetargowi, szczególnie ci, którzy w ramach zakupu maszyn korzystają ze wsparcia Unii Europejskiej. Terminy zawarte w umowach przetargowych muszą być ściśle przestrzegane, a uruchomione maszyny mają obowiązek osiągać podane we wniosku unijnym wskaźniki w konkretnym czasie. W razie spóźnienia z montażem i uruchomieniem dla dostawcy maszyny oznacza to w najlepszym wypadku kary umowne, w najgorszym ? poważne kłopoty klienta i ?spalony? kontakt na przyszłość.
Grupa Weinig, która wygrała w lipcu 2017 r. przetarg na dostawę linii automatycznej optymalizacji tarcicy wraz ze strugarkami, dopiero od sierpnia tego roku realizuje ich dostawę do firmy Dominowood
w Sokółce. Taki też był zapis w umowie.
Na maszyny realizowane na życzenie klienta trzeba czekać już ponad 10 miesięcy (na linie okleinujące i lakiernicze ponad rok), na te standardowe o połowę krócej (3?5 miesięcy). Od ręki nie da się kupić nawet pojedynczych urządzeń takich jak wózki widłowe czy ładowarki.
? Na ładowarkę do drewna czekaliśmy cztery miesiące ? mówi Wiesław Dudowicz z firmy Dak-Pol.
Jeśli w specyfikacji przetargu jest krótszy termin zamówienia, to liderzy rynku nawet nie będą próbowali do niego przystąpić. To z kolei szansa dla mniej znanych marek.
W ogłoszonym w listopadzie 2016 r. przetargu na dostawę linii do profilowania listew MDF CTP Polska postawiło warunek: ?Nieprzekraczalnym terminem dostawy linii będącej przedmiotem zamówienia jest 30.04.2017?, a więc zaledwie pięć miesięcy od ogłoszenia. Do przetargu zgłosiła się tylko firma ProfiSystem CNC sp. z o.o. z Rybnika.

Maszyny używane
Swoją szansę w zaistniałej sytuacji rynkowej wykorzystują dostawcy maszyn używanych, zwłaszcza znanych marek, np.: Homag, Weinig, Altendorf czy Biesse. Zdarzają się okazje: maszyny poleasingowe, które pracowały jedynie trzy lata, a są o połowę tańsze niż ich nowe modele.
Często okazyjnie można kupić także kompletną, dobrze funkcjonującą, używaną linię produkcyjną z likwidowanego zakładu. Jej demontaż, sprowadzenie do Polski i zainstalowanie to także spory koszt, ale pozwalający znacznie skrócić czas jej uruchomienia. Taka linia będzie w stanie jeszcze długo popracować na swoją amortyzację.
? Czasami bardziej opłaca się kupić starszy, sprawdzony model niż nowość ? uważa Wojciech Żelechowski z firmy Complex. ? Moja linia tartaczna Soderhamn Eriksson ma już kilka dekad, ale to jest tak dobra konstrukcja, że czasem wymaga tylko serwisu. Kłopotem może być natomiast dostęp do części zamiennych z okresu, gdy produkowane były takie maszyny.
Paweł Mielke z firmy MM Maszyny do Drewna nie do końca zgadza się z taką opinią. Jego firma sprzedaje zarówno kompletne linie technologiczne, jak i standardowe maszyny stolarskie, nowe i używane.
? Warto pamiętać, że prócz zakupu maszyn trzeba wykonać całą mechanizację linii, a najlepsi fachowcy w tej dziedzinie mają zapełnione grafiki i czas oczekiwania na ich usługi może również znacząco wydłużyć realizację inwestycji ? uważa. ? Nie demonizowałbym też czasu dostaw nowych maszyn, bo firmy produkcyjne, które my reprezentujemy w Polsce, takie jak IMS, Stenner czy Paul, już kilka lat temu zareagowały na wzrost zamówień na rynku i dzięki zwiększonym mocom produkcyjnym są
w stanie je zrealizować już w kilka miesięcy. Część maszyn, które cieszą się dużą popularnością, takie jak strugarki czy wiertaki, produkowanych jest również na magazyn i wówczas są one dostępne niemal od ręki.
Na targach DREMA firma MM Maszyny do Drewna sprzedała na stoisku strugarkę czterostronną Gau Jing produkcji tajwańskiej.
? Akurat spełniała wszystkie parametry, jakich oczekiwał klient, a myśmy ją wcześniej kupili na magazyn i przywieźli do Poznania ? dodaje Paweł Mielke.
To wyjątek potwierdzający regułę, bo gdyby to była maszyna realizowana na zamówienie z Tajwanu, czas jej wykonania i transportu kontenerem drogą morską zająłby nawet pół roku.

Inspirujące pokazy technologii przyszłości
Jeśli więc targi DREMA nie są miejscem, gdzie ?wrzuca się maszyny do koszyka?, to na pewno są miejscem owocnych spotkań, inspirujących pokazów maszyn na żywo i ciekawych konferencji, np. przestrzeń DREMA Tools, podczas której firma ITA Tools wraz z partnerami przygotowała cykl pokazów i wykładów pod hasłem ?Nowy wymiar gospodarki narzędziowej. Ostrzenie i regeneracja oraz obróbka materiałów? czy seminarium Państwowej Inspekcji Pracy ?Włącz bezpieczeństwo przy obróbce drewna?, a także cykl seminariów ?Przemysł drzewny i meblarski ? bezpieczny park maszynowy w kontekście obowiązującej Dyrektywy Maszynowej oraz idei Przemysłu 4.0?.
? Tegoroczna ekspozycja targów DREMA koncentrowała się wokół idei Przemysłu 4.0 ? mówi Andrzej Półrolniczak, dyrektor targów DREMA i FURNICA. ? Duży nacisk położony jest na digitalizację, robotyzację i automatyzację procesów technologicznych oraz ścisłą współpracę człowieka z maszyną. Osobną przestrzeń stanowi Pawilon Promocji Drewna ? wyjątkowe miejsce do kreowania i rozwoju biznesu związanego z obróbką drewna oraz pokazania potencjału drzemiącego w surowcu drzewnym.
?Przemysł Drzewny. Research & Development? był jednym z patronów medialnych targów DREMA i FURNICA. Z czterech stoisk targowych dystrybuowane było specjalne wydanie naszego czasopisma.